Purple Haze to nazwa, która sama niesie klimat „starej szkoły”. Ten profil poznasz po zapachu jeszcze zanim spojrzysz na etykietę: kadzidlany, leśny, z wyraźnym owocowym refrenem. A bywa i tak, że kwiaty rzeczywiście wpadają we fiolety – choć warto pamiętać: nie każda fioletowa roślina to Purple Haze i nie każda Purple musi być fioletowa. Barwa to kwestia genów i antocyjanów, nie samej nazwy.
Skąd ten status?
Purple Haze wyrasta z klasycznej rodziny Haze – sativowych linii, które od dekad kojarzą się z jasną głową, przestrzennym nosem i „otwartym” charakterem aromatu. To jedna z tych odmian, gdzie charakter jest ważniejszy niż moda: rozpoznawalny bukiet, energia i ta specyficzna lekkość, która nie gubi ostrości obrazu.
Jak wygląda – notatnik botaniczny
W ujęciu kolekcjonerskim Purple Haze prezentuje smuklejszą, sativową architekturę:
- Kielichy układają się w wydłużone „włócznie” i wieżyczki; przy niektórych fenotypach pojawia się lekki foxtailing.
- Słupki startują kremowo-białe, z czasem przechodzą w odcienie lawendowe, miodowe i rudawe.
- Barwa: od oliwkowej zieleni po fiolety i purpury – jeśli fenotyp bogaty w antocyjany trafi na warunki sprzyjające ich ekspresji.
- Trichomy: obfite, o szklisto-srebrzystym połysku, czasem kontrastujące z ciemniejszą tkanką kielichów.
Fiolet w Purple Haze to efekt antocyjanów – naturalnych barwników roślinnych. Ich „głośność” zależy od fenotypu i dojrzewania tkanek.
Aromat i smak – kadzidło, owoce, las
Na nosie prowadzi kadzidlano-drzewny rdzeń z nutą cyprysu i jałowca (częsty znak terpinolenu), podkręcony pieprzną przyprawą (kariofilen) i żywiczną sosną (pinen). W tle słychać fioletowe owoce (jeżyna, porzeczka), czasem skórkę cytrusową (limonen) i kwiatową mgiełkę (linalol). Na języku – wytrawnie-owocowo, z długim, czystym finiszem.
Jak „niesie” – językiem growera
Zbiorczy opis jest zbieżny: klarowny start mentalny, lekki „psychedelic twist” w percepcji kolorów i dźwięków, do tego miękkie rozprężenie ciała bez ciężkiej kotwicy. To raczej otwarcie przestrzeni niż dogrzanie fotela. Oczywiście, reakcje są indywidualne – to język sensoryczny, nie medyczny.
Terpeny i fenotypy – gdzie widać rozjazdy
Purple Haze trzyma wąski korytarz Haze, ale potrafi skręcić w dwie strony:
- Kadzidło-las (terpinolen/pinen): świeżo, przestrzennie, „powietrznie”.
- Owoc-kwiat (linalol/ocimen/limonen): bardziej soczyście, z lawendową, jagodową aurą.
Zwykle na liście chemicznej spotkasz: terpinolen, pinen, ocimen, kariofilen, limonen, czasem linalol i humulen.
Wrażenia z „prezencji” – jak rozpoznać dobrą partię
- Połysk trichomów: szklisty, równy „frost” bez matowych wysp.
- Nos po zmieleniu: kadzidło-las na froncie, fioletowy owoc i cytrus sklejają tło; aromat jest czysty, bez zielonej, surowej ostrości.
- Struktura: smukłe, ale mięsiste kielichy – nie sama wata; liść cukrowy ograniczony.
- Barwa: fiolety mogą się pojawić, ale nie są warunkiem – liczy się profil, nie sam kolor.
Uwaga „botaniczna” o charakterze materiału
Sativowa architektura Purple Haze oznacza luźniejszą, bardziej „oddychającą” masę kwiatową i wyraźny, złożony bukiet terpenowy. To odmiana, w której czystość otoczenia i przejrzystość aromatu potrafią wynieść doznania na poziom „kadzidło + fioletowy owoc” zamiast zwykłej zieleni.
Dla kogo jest Purple Haze?
Dla tych, którzy szukają dziennej, kreatywnej sativy z wyraźnym kadzidlano-owocowym charakterem; dla kolekcjonerów, których bawi gra antocyjanów; dla miłośników klasycznego Haze-owego „oddechu” zamiast cukrowych deserów.